„Koń to jest ktoś” 2003

„Koń to jest ktoś” RYTM 2003

Daniel Olbrychski uratował tonącego konia, Emilian Kamiński koncertował dla źrebaków, Ludgardę i Jerzego Buzków wierzchowce poniosły nocą, Andrzej Grabowski witał w siodle Sławomira Mrożka, Krzesimir Dębski za swojego brata zaliczał na uczelni obowiązkowe jazdy konne, Magda Wołejko za pierwszą filmową gażę kupiła... rumaka na biegunach, Piotr Polk od małego wskakiwał na furmanki, Marek Siudym niektóre konie lubi bardziej niż niektórych ludzi... Z lektury tej książki dowiemy się też, jakie przygody z końmi mieli m.in. Maja Komorowska, Anna Powierza, Dorota i Paweł Deląg, Krzysztof Zanussi, Karol Strasburger, Michał Żebrowski, Bogusław Linda i wiele innych znakomitości

Recenzja z portalu http://rynek-ksiazki.pl

Konikiem znanego fotografika Piotra Dzięciołowskiego jest hippika. Galopując poznał i uwiecznił w obiektywie wielu przedstawicieli naszej współczesnej socjety. Książka zawiera ich impresje dotyczące przygód z gniadoszami, karoszami, siwkami, kasztankami, względnie srokaczami. Maciej Damięcki przyznaje, że na siodło trafił via Służewiec. W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych regularnie bywał na warszawskim torze wyścigów konnych, przeznaczając na owies znaczny procent swych aktorskich honorariów. Ale kiedyś zdarzyło się, iż jako jedyny spośród grających trafnie wytypował „porządek”. W rezultacie kupił nowego Trabanta. Maja Komorowska odbierając w imieniu Krzysztofa Zanussiego laur za film „Cwał” powiedziała: „O tej nagrodzie musze przede wszystkim powiadomić mojego konia”. Reżyserowi ten zwischenruf przypadł do gustu, bo sam stara się spędzać niemal każdą wolną chwilę w stajni i jej okolicach. Najwybitniejszymi jeźdźcami pośród polskich aktorów są bez wątpienia Markowie: Siudym i Frąckowiak. Pierwszy ma uprawnienia instruktora, drugi regularnie wygrywa na parcourze z konkurencją rodem ze sceny, ekranu, boiska tudzież parlamentu. Natomiast Karolowi Strasburgerowi nie udało się zwyciężyć w takim pojedynku nieco już zapomnianego mistrza olimpijskiego w pięcioboju - Janusza Gerarda Pyciaka-Peciaka. „Sportowiec o podwójnej tożsamości” pokonał trasę bezbłędnie, podczas gdy Agent Numer 1 na każdej z piętnastu przeszkód notował zrzutkę połączoną z upadkiem. I właśnie dlatego trafił do annałów zawodów hippicznych w Polsce.